środa, 1 lutego 2017

Update na teraz. Moje kudly w lutym.


Ostatnio ciezko u mnie z czasem. Zajmuje mnie moj nowy blog i grupa na facebooku, ktora rozrasta sie i fascynuje mnie coraz bardziej. Wkrecilam sie w hennowanie po prostu straszne. :-)

Blog jest TUTAJ a grupa TUTAJ, i wszystkich serdecznie zapraszam. Mamy coraz wiecej nwych hennowych odkryc.

O hennowaniu: Od kiedy ostatnio pisalam pohennowalam kudelki raz, znow moja kochana henna Sahara Tazarine, pol na pol z cassia, z dodatkiem kurkumy, miodu i rumianku. Mam tez za soba nieudana kapiel rozjasniajaca, bo narawde nie czuje sie w kasztanowych wlosach, ktore sa efektem moich wczesniejszych hennowan, ktorych nie przeprowadzilam tak, jak powinnam byla. Kapiel nie zrobila nic z moimi wlosami, efektu wizualnego nie bylo zadnego. Jedno, co zauwazylam to to, ze henna lepiej zlapala. Zdjecia z hennowania ponizej. Pierwsze zaraz po spłukaniu, nastepne juz po 48 godzinach i pierwszym myciu. 


           



O myciu: Nadal nie uzywam szamponów. Myje wloski maska Vatika z czarnuszka na przemian z glinka biala, rozrobiona na glutku lnianym, badz na odrobinie odzywki. Zaczynam tez doceniać "mycie" wloskow "Water Only", szczególnie jak nie mam czasu na pelna pielęgnacje. Świetny sposob na przedluzenie czasu pomiedzy myciami. Teraz dla mnie optymalny czas to mycie raz na 3-4 dni. Wloski sie nie przetluszczaja i wygladaja swiezo. Poniżej zdjecie po 2 dniach nie mycia i jednym "water only". Przepraszam za swiatlo, w UK ciagle go nie ma. Zaczynam rozumiec jak wazne dla lokow jest zachowanie na wloskach czesci naturalnego sebum. Bez tego traca skret, staja sie przyklapniete i zaczynaja sie puszyc. Czasem uprawiam tez proceder rozprowadzenia sebum na wloskach na sucho, ale znów tylko palcami, masarzem i lekkim ugniataniem.


O olejowaniu: Tu wydazyl sie przewrot. Moje kudly zaczely lubic oleje wnikajace. Wszystko zaczelo sie od pewnego specyfiku do skory, ktory dostalam pod choinke, dokladnie tego: 

To mieszanina oleju kokosowego, wosku pszczelego, oleju ze slodkich migdalow, oliwy, masla mango, tapioki, witaminy E i glinki. Nalozylam je na kudly kiedys w przyplywie szalu z braku oleju, w podrozy. Spodziewalam sie pogromu. Jakies bylo moje zdziwienie, gdy efekt byl szalowy. Skret pieknie podkreslony, wloski dociazone ale nie przyklapniete. Bosko! Potem w ruch poszedl tez olej kokosowy. Efekt ten sam, i to po olejowaniu na noc, czego dawno nie roblam z zadnym olejem. Zakupilam maslo kakaowe i czekam na przesylke, i mam bardzo duze nadzieje na olejowanie nim, bo moje kudly kochaja kakao, ale nie chce go uzywac bo mi przyciemnia kudly.



O maskowaniu: tu niewiele sie zmienilo. Kocham Biovaxy, ale wybieram juz takie bez filmformerow, ze wzgledu na sposoby mycia, ktore stosuje. Dolewam czasem polproduktow, zwykle protein jedwabiu albo keratyny. Ciagle uwielbiam aloes, mocznik i panthenol. Glutek lniany dodaje ostatnio do masek i fajnie sie sprawdza.


O przyroscie: Scielam dobre 10 centymetrow wloskow sama, nozyczkami fryzjerskimi. Koncowki zaczely sie platac. Wcale nie zaluje i zamierzam podciac jeszcze z 2 centymetry, jak bede w Polsce, to juz goracymi nozyczkami. Wlosy mi sie nie rozdwajaja, ale nie sadze, by rozdwajanie bylo jedynym powodem by wloski przycinac. Koncowki byly inne w dotyku, szorstkie i zupelnie nie jak reszta wlosow. Pewnie pamietaly jeszcze czasy meczenia ich szczotka albo moze nawet jeszcze ta stara trwala, ktora kiedys mialam. (bleeee....).  Przyrost nikly, bo caly poszedl do kosza wraz z cieciem. Teraz bede wcierac wcierki zeby nadrobic. Ciagle chce dlugie, tu nic sie nie zmienilo. Ale chce dlugie i zdrowe a nie jakies placzace sie pobojowisko. Przestalam sie trzasc o kazdy centymetr, bo chyba juz wiem jak dbac o moje kudlate. ;-)



                   Pazdziernik '16                                                                                 Luty '17


O stylizacji: udalo mi sie zakupic zel do wlosow Shock Waves z tym drugim skladem, gdzie na drugim miejscu jest sorbitol a na ktoryms glinka. I jest cudowny! Bardzo, bardzo gesty, trzeba go nakladac umiejetnie, ale trzyma loki do kupy kilka dni, przy poprawkach sama woda. Pod zel nakladam lekie odzywki Faith in Nature, mam wersje z jojoba i wersje z algami. Obie sa swietne, pieknie pachna, nie maja gliceryny, ktorej unikam w produktach do stylizacji po przeczytaniu kilku artykolow o tym, jak gliceryna zostawiona na wlosku dziala na luski wlosa (niefajnie...). Nowsze odzywki Faith in Nature maja juz gliceryne, wiec trzymam sie tych starczych wersji. I polecam. Bardzo lekkie. Wlosow nadaj nie czesze, wystarcza czesanie palcami podczas mycia. 



No i to by bylo na tyle. Jestem zadowolona z moich kudlow. Czuje, ze sa coraz silniejsze. 



Pozdrawiam wszystkich serdecznie. :-) :-) I zycze nam wszystkim szybkiej wiosny. Nie cierpie zimy!!!!






2 komentarze:

  1. Jak już się odnajdzie swoją równowagę w pielęgnacji to może być tylko lepiej :) Też ostatnio podcinałam, jednak nie tak dużo, ja w sumie trzęsę się o każdy centymetr niestety :P Również nie cierpię zimy, zwłaszcza tej w Polsce, która w tym roku dość zimna, śnieżna i uciążliwa :(

    OdpowiedzUsuń

Dziekuje!