środa, 14 grudnia 2016

Zima i moje kudly. Male podsumowanie.

Male podsumowanie. 

Zima za pasem a moje kudly niezle dostaja w czerep od kaloryferow, mimo ciaglego intensywnego olejowania i nawilzania. Nie hennowalam wlosow, ale niedlugo bede sie przymierzac bo kolor wydaje mi sie wyplowialy a struktura pada, bo te kaloryfery. Henna mi je doprowadzi do pozadku. 

Staram sie je lekko rozjasnic miodem przed hennowaniem, bo mam na nich warstwy henny z czasow, kiedy jeszcze zupelnie nie wiedzialam jak panowac nad hennowym kolorkiem. Podcielam tez koncowki, tak z 2cm, prawie plakalam.... ale byly takie rzadkie i zaczely sie platac. W lutym bede w polsce, wiec pojdzie pewnie z 5 cm goracymi nozyczkami. Juz sie trzese na sama mysl. 

No i mam problem z fryzjerem. Jak ja tej Pani wytlumacze ze nie uzywam szamponow i nie zycze sobie by mi nakladala szampon na wlosy? Juz mnie wszystko swedzi na sama mysl. Od dobrych 3 miesiecy nie uzylam szamponu...  i jestem z tym bardzo szczesliwa.  :-( No to namarudzilam.



Na zdjeciu kudelki po:
1) Wcierka Jantar na skalp na noc
2) Maska z miodu i maski aloesowej Natur Vital, pod olej z ogorecznika, na 2h
3) Mycie dlugosci Kallosem Color, skalpu Yes to carrrots
4) Maska ze swierzego aloesu z odzywka Inecto coconut, na 1h
5) Plukanka rumiankowa z glutem lnianym


 


 Z polski przybyla do mnie piekna paczka z pieknymi rzeczami w srodku. Jestem z nich wszystkich przeszczesliwa. 


Wyprobowalam juz slaz, fajne nawilzajace ziolko. Dzialanie ma podobne do glutka, swietnie sprawdza sie w roli plukanki oraz mgielki, rozrobione z odrobina odzywki. Polprodukty ida w ruch, swietna keratyna i fajne proteiny jedwabiu. Otworzylam olej z ogorecznika, ale nie jestem bardzo zadowolona, spodziewalam sie cudu podobnego do oleju z pestek porzeczki... niestety. Dzialanie za delikatne dla moich olejozerow. Panthenol w postaci proszku jest duzo lepszym wynalazkiem, nie tylko ze wzgledow cenowych. Nie ma w nim gliceryny! :-) 

Umylam tez kudly borowina, lekko rozwodniona i z dodatkiem maski Yes to carrots, ktora swietnie u mnie sie sprawdza do mycia skalpu. I to bym koszmar!!!! Moze nie koszmar, ale borowina myje lepiej niz niejeden SLS. Skalp ja uwielbia, ale wlosy, uhhh... susza, ktora dowilzalam dobre kilka dni. Pewnie jeszcze kiedys to zrobie, ale tym razem zabezpiecze dlugosc maska. Moj mezczyzna za to myje i bardzo chwali, mimo smrodu i czarnych kropek po calej lazience. No i swietna do kapieli. ;-) 
 
Jak szukacie brudnego i cuchnacego SLSa, ktory jest swietny dla skalpu, to polecam wam mycie borowina. 

- 2 lyzki odzywki ktora wasz skalp lubi
- 2 lyzki borowiny
- pol kubka gluta lnianego albo wywaru ze slazu
- kilka kropel olejku eterycznego (borowina wali siarkowodorem...)



To by bylo na tyle. Mam ostatnia bardzo duzo na glowie i jakos ciezko mi sie zabrac za pisanie. Zycze wam milej zimy!  



2 komentarze:

  1. Może poszukaj fryzjerki, która pozwoli Ci umyć po swojemu? Ja chodzę do takiej :)

    Ale w sumie, jak się nad tym zastanowić - wiosną i latem myłaś jeszcze włosy szamponem, ba! nawet darłaś SLSem i mimo to było widać postępy i w ogóle... Więc może warto ten jeden raz się przemęczyć? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz racje. Co sie bede przejmowac, przyniose wlasne rzeczy do mycia. :-)

      Usuń

Dziekuje!