poniedziałek, 3 października 2016

Nawilżanie. Dziennik.

Opuściłam się ostatnio w dziennikowaniu. Czas nadrobić. Nawilżanie na potęge.

1) Wcierka Joanna Power Hair z esencją Snazil, na noc
2) Olej bawełniany na suche włosy i mgiełkę żółtą Radical, na 2h
3) Mycie Vatika z czarnuszką
4) Maska ze świerzego aloesu i mieszaniny beznadziejnych odżywek, które wstyd mi wyzucić, bo dzieci w afryce głodują i łyżeczka oleju z bawełny, na 2h
5) Nivea balsam do loków z kapką (większą) żelu Shock Waves

Wyciskałam (blendowałam) sobie aloesa i tym razem użyłam, tego co zostało mi na sitku, po cedzeniu. Tylko uważałam, żeby nie nałożyć tego na skalp. Faaaajne nawilżenie, bez puchu. 





4 komentarze:

  1. Bardzo ładny efekt :) Widać że włosy mają się coraz lepiej.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ooo, mam już 2 spore aloesiki, może spróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. aloes musi mic 3 laka zeb mial dobre wlasciwosci...ale one szybko rosna i pewnie mozna tez probowac mlodszego.

      Usuń

Dziekuje!