wtorek, 6 września 2016

Wysyp pryszczy po calcium panthotenicum i biotynie.

Chciałabym popisać o moich doświadczeniach z preparatami Calcium Panthotenicum oraz z Biotyną w jednostce 10,000. Preparaty mam te:


 




CP zakupiłam w Polsce, za jakieś grosze, zamawiając do apteki. Biotynę mam z Ebuy, dawka jest końska. Cena przystępna, bo 4.90F za 90 tableteczek. 



Więc o Calcium Panthotenicum:

Zaczęłam kurację w lipcu, zaraz po kupieniu specyfiku. Dawka malutka, biorę tylko jedną tableteczkę, wieczorem, przed snem. Tak delikatnie, mój mam delikatny brzuch, bałam się rewelacji gastrycznych, nie najlepiej toleruję w ogóle łykanie tabletek. 
Tableteczki są malutkie, łatwe do brania. Od lipca do  sierpnia nie zaobserwowałam żadnych dziwnych problemów z brzuchem. Za to paznokcie, na które naprawdę nie narzekam, z prawie kamiennych, stały się jak z żelaza. Twarde tak bardzo, że muszę rozmaczać, przed cięciem. Brwi zaczęły mi rosnąć jak opętane, nie mogę nastarczyć wosku...  CP fajnie też stabilizuje humory, szczególnie przez miesiączką. Zauważyłam u siebie grubszą skórę na stresy. Bardzo mi się podoba to działanie CP.

A co do włosów, z których powodu przecież zaczęłam kurację CP. Przez pierwszy miesiąc nie zauważyłam żadnej zmiany. Moje włosy rosną z wcierkami, które stosuję (Jantar, Andrea, kozieradka) średnio 3- 4 cm miesięcznie. Wiem, że wydaje się to dużo, ale przy kręconych włosach różnica tych kilku centymetrów jest prawie niezauważalna. Zanim zaczęłam brać CP, miałam też troszkę baby hair, ale nie za dużo. 
Po miesiącu, w połowie następnego, coś zaczęło się dziać. Wyrosła mi następna fala baby hair. Te stare maja już z 10 cm, a pod nimi rosną sobie w najlepsze 1-2 cm bejbiki. Bardzo się ucieszyłam, że mimo, takiej małej dawki, jest fajny rezultat. Wiem na pewno, że to CP, bo pomiędzy lipcem a dziś nie zmieniłam nic w pielęgnacji.
Będąc bardzo bardzo zadowolonym stworem, postanowiłam dorzucić do kuracji Biotynę. 



O Biotynie 10,000 jednostek: 

Biotynke kupiłam na Ebuy z zamiarem dzielenia tableteczek na 4 części, żeby przyzwyczaić się do kuracji. Niestety... tabletki są za małe! Posiadam profesjonalne narzędzie do dzielenia tabletek, z racji wykonywanej profesji (heh). Nie dało rady. Tabletki są takie same, jak CP. 

Więc postanowiłam w połowie sierpnia brać jedną co kilka dni. W praktyce chyba brałam co drugi dzień. Jest wrzesień. Ciężko powiedzieć o rezultatach po Biotynie, bo za wcześnie. Bejbiki rosną, pojawiają się też nowe, chyba ciągle za sprawą CP, a może i Biotyny, ale...

Tydzień temu zaatakował mnie wysyp suchych pryszczy na czole i w okolicach brwi. Takie suche, niewidoczne grudki, wyczuwalne tylko pod palcami. Zaczęło się koło brwi, w miejscu wyrwanych włosów. Nigdy wcześniej mi się to nie zdarzyła. A potem pojawiły się na czole. No nic. Zachęcona przez Anie, zafundowałam czołu peeling z najbardziej niedojrzałej papai, jaką znalazłam w sklepie. A potem wyrolowałam czoło rolką derma roller 0.75 mm, na kwas hialurowy. Na drugi dzień grudy zniknęły. Te przy brwiach zostawiły małe blizny. No ale nie zrażając się, brała wszystko, jak wcześniej. Chciałabym nadmienić, że od kiedy dawno dawno temu odstawiłam wszystkie specyfiki do pielęgnacji twarzy (tak, używam tylko wody i sporadycznie, bardzo rzadko, mydła własnej roboty), nigdy nic na mojej twarzy się nie pojawiało.

Następny tydzień, i zaczęły pojawiać się zwykłe pryszcze, już takie bolesne. I to randomalnie, to tu, to tam. Jeden na policzku, jeden na czole, jeden na brodzie. Tak z 5 naraz. Nie są duże, ale wyglądam w kropki. Leczę je moim starym, wypróbowanym specyfikiem, jeszcze ze szczenięcych lat, Isis Glyco-A 12%, nakładanym punktów, na noc. Po nocy znikają. 


No i teraz nie wiem, czy może połączenie CP z Biotyną nie jest najlepsze, czy może to są zwyczajne efekty uboczne czyszczenia się cery.  W każdym razie, biorąc te specyfiki, trzeba się przygotować na takie rewelacje. 
Jeszcze się nie poddaję, bo kuracja ma fajny wpływ na moje samopoczucie (duże lepiej śpię!), na pazurki i na włosy. Dam sobie jakiś czas, zobaczę, że cera zacznie się czyścić. Ale jeśli tych rewelacji będzie coraz więcej... będzie trzeba przestać. Gdzieś czytałam, że preparaty hormonalne, antykoncepcyjne, maja wpływ na przyswajanie Witaminy B5 (CP) i prowadzą do niedoboru. Od już prawie 8 lat mam implant hormonalny w przedramieniu. Być może, to co się dzieje jest jedynie wynikiem stabilizowania się poziomu tej witaminki w moim organizmie, a co za tym idzie, czyszczeniem się cery. Zobaczymy. 

Pomylaśam, że zrobię mały update długociowy. Przed rozpoczęciem całej pielegnacji miałam kudły do brody. Niestety wtedy nie przyszło mi na myśl, by fotografowa je na mokro. Ale zdaje się, że urosły, i to jakieś 10-15 cm od maja. Zaznaczam, ze to co widać to nie tylko efekt suplementów, ale też wcierek i przedewszystkim odstawieniu SLS, który ciagle podrażniał mi skórę. Za kilka następnych miechów zobaczymy.

   

No, to na tyle. 




Poniżej dziennik:
1) Wcierka Jantar z esencją Andrea na noc
2) Olej z nasion bawełny na maskę Natur Vital aloesową, na 2h
3) Mycie maską Vatika z czarnuszką
4) Maska Farmona Bamboo& Oils, na 2h
5) Płukanka z gluta lnianego
6) Nivea balsam do loków z kapką żelu Syoss
O masce jeszcze napiszę. Mam taką w opakowaniu z pompką. Bardzo fajna jest.  




 





Macie jakies doświadzcenia z CP albo z Biotyną? Myslicie, że wysyp kiedyś się zatrzyma? Chcecie podzielić się jakąs inną myślą? Wszystko jest mile widziane. Pozdrawiam. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziekuje!