poniedziałek, 4 lipca 2016

Pohennowa pielęgnacja. Żen-szeń i węgiel.


Dziennika ciąg dalszy. 

1.) Wcierka Jantar pol na pol z ekstraktem z zen-szenia, na noc
2.) Olej z pestek dyni na gluta z aloesem, na 2h
3.) Mycie maska Vatika z czarnuszka
4.) Biovax Keratyna i jedwab z krpelkami panthenolu, aloesu, zen szenia i łyzeczką węgla drzewnego, na 2h
5) Plukanka z gluta z aloesem
6) Nivea balsam do lokow na mokre wlosy




Pohennowego przesuszu nigdy nie bylo. Węgiel sprawdził się, jako dodatek do maski, dużo latwiej było ją spłukać... Przy Biovaxach zawsze mam problem z wyplukaniem ich i zostaje z przyklapem. Węgiel pomaga. 

Jest fajnie.  Zaczynam brac CP i regularnie wcierac zen-szen w skore glowy. Mam tez tabletki drozdzowe Drovit do pobrania. Jedziemy dalej.




   

Po moich przygodac w Polsce, gdzie nie miałam dostępu do mojego kochanego glutka lnianego i mojego doniczkowego aloesu dochodzę do wniosku, że te dwa elementy są dla mnie najważniejsze. Glut i aloes muszą być. I koniec. 

2 komentarze:

  1. I to dokładnie odpowiada diagnozie, którą postawiłyśmy Ci na samym początku: włosy suche jak pieprz wołają pić, a aloes i glut to idealne humektanty :) Cieszę się, że tak pięknie Ci służą!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak zawsze mialas absolutna racje. Zdaje sie ze to uratowalo mnie przed goleniem na lysolka. Dzieki 😀😀😀😀😉😉

      Usuń

Dziekuje!