czwartek, 14 lipca 2016

Mycie włosów glinką białą kaolin. Glębsze oczyszczanie bez SLSów.


Dziennik i zabawa. Niedługo wracam do mojej normalne pracowej rutyny, więc nie będę już miała tyle czasu by eksperymentować, więc dziś sobie zaszalałam z glinką białą. Mam ją ze sklepu Zielony Klub. Glineczka TA

Ze strony Zielonego Klubu:
Detoksykacja włosów: Weź niewielką ilość szamponu i łyżkę glinki. Dokładnie masuj włosy. Glinka pomaga usunąć z włosów silikon i inne zanieczyszczenia. Korzystna jest również dla skóry głowy.

Detoksykacja? Hmmm... Ciekawe co to ma tak naprawdę znaczyć. Ale. Przecież nie będę się bała naturalnej glinki. 

Czubatą łychę glinki zmieszałam z maską do włosów BingoSpa 40 aktywnych składników. Wybrałam tę maske z mojego arsenału, ponieważ oprucz braku oblepiaczy w składzie, jest też bardzo żadka. Mieszanie łatwe, nie grudkuje sie. Wychodzi dość gęsta pasta. Myje sie gożej (jak sie pisze gożej? Gożej czy gorzej? Żeby gorzelnia nie wyszła...), niż sama maską. Tak tępo. I dużo dłuzej sie spłukuje. Delikatnie wtarłam specyfik w skórę głowy, która już od dawna nie była traktowana żadnym detergentem szamponowym. Chciałam delikatnie speelingować i pożądnie domyć skórę, bo ostatnio szaleje z olejami. 
Glinką zmywałam olej. Nigdy nie mam problemu z domyciem oleju samą maską, więc mam nadzieje, że dodatek glinki tego nie zmieni. A może i polepszy? 

Rutynka:
1) Wcierka Jantar na noc
2) Olej z pestek dyni na mokre włosy i maskę Natur Vital aloesową, na 2h
3) Mycie maską BingoSpa z łychą glinki kaolin
4) Maska Biovax Gold na 2h
5) Plukanka z gluta z octem jabłkowym
6) Nivea Balsam do Loków z kapką żelu Syoss



   


Jestem zadowolona. Nie zauważyłam jakiegoś wielkiego zmatowienia włosów, za to są fajnie domyte. Skalp w najlepszym pożądku, nic nie swędzi. Skręt się podbił. Korci mnie umycie ich sama glinką, ale ciągle wydaje mi sie to hardcorem.. Może kiedyś się skuszę.

Mogę proceder polecić osobom, które tak jak ja nie używają szamponu, albo uzywaja go żadko a czasami chciałyby lepiej domyć włoski, szczególnie z olejów.

Jestem ciekawa Waszych opini o myciu glinką. Próbowałyście? Zamierzacie próbować?


1 komentarz:

  1. Szczerze mówiąc to wątpię, by dodatek glinki czynił z maski coś porównywalnego do szamponu z SLS... Prędzej oczekiwałabym efektu bardzo łagodnego szamponu. Sama używam na co dzień żelu do włosów oraz nie boję się małych dawek oblepiaczy w kosmetykach (silikony, quaty, guar), więc osobiście stawiam jednak na ALS lub SLeS :)

    OdpowiedzUsuń

Dziekuje!