sobota, 25 czerwca 2016

Wcierka Joanna Power Hair, ampulki.

1.) Wcierka Joanna Power Hair na cala noc
2.) Olej z pestek dyni na maskę Natur Vital i kropelki wyciągu z zen-szenia, na 2h
3.) Mycie Kallosem Color z domieszka glinki zielonej
4.) Maska Biovax Gold na 2h
5.) Płukanka z octu jabłkowego
6.) Kapka balsamu Nivea do loków na mokre włosy i CHI na końcówki



Jestem naprawdę zachwycona maska Natur Vital z aloesem. I zszokowana jakością produktu w stosunku do ceny (22zl w malej Naturze, gdzie nikt nie chodzi...). Konsystencja jest cudnie lekka, świetnie się rozprowadza a jeszcze łatwiej rozprowadzić na niej olej (używam bardzo gęstego oleju). Musze spróbować jej tez na ostatnie O. Warto było polować po całym mieście. Zdjęcie do pupy, warunki hotelowe. Proszę o wybaczenie. Zresztą przecież nie słynę z dobrych zdjęć...




Zachęcona pieśniami Kasi o cudownych właściwościach zen-szenia, w sklepiku zielarskim zakupiłam malutkie buteleczki wyciągu z korzenia z mleczkiem pszczelim, przeznaczone do picia, chyba dla panów cierpiących na zaburzenia erekcji... Nie, wygłupiam się, ginseng jest fantastyczny na wiele innych dolegliwości. Kropelkuje sobie to to do masek. Napisze jeszcze o tym, jak już wrócę do domu i dobrze się przyjże działaniu tego cudaka.











Używam wcierki Joanna Power Hair z konieczności, przyzwyczaiłam się do używania wciereczek, a niestety nie mam teraz możliwości przyrządzić sobie mojej ulubionej kozieradki, wiec zakupiłam te ampułki. Skład poniżej. Zawiera alkohol ale nie zamierzam używać jej długo, zostały mi jeszcze dwie ampułki. Nie mam opinii co do działania...ale opakowanie jest straszne. Pocięłam się już pierwsza ampułką, postępując według instrukcji. Radze ostrożność i używanie ręcznika do otwarcia tego cudu. Niestety, czubek nie odłamuje się równo, tylko rozpryskuje się na kilka ostrych kawałków. Brawo, Pani Joanna!




Wcierkę kupiłam, mimo ze zawiera tylko 5 ampułek za 12 złotych.. Każda z nich można by dzielić na pol, ale mi się zwyczajnie nie chciało. Oprócz denaturatu (😃😃😃) wcierka zawiera dużo ekstraktów roślinnych, w tym zen-szeń który chciałabym włączyć do pielęgnacji. Pachnie przyjemnie. Używałam Panny Joanny za pomocą strzykawki, sposób opisałam w poście o esencji Andrea.  Masażu skalpu tym razem dokonywałam szczotka Tangle Teaser. Mmmm.... rozkosz!
Szczerze, to wątpię by specyfik używany przez tydzień czy dwa mógł jakoś znacząco poprawić stan skalpu czy włosów, ale przyjże się efektom, jako ze zrobiłam już zdjatka do eksperymentu z Andrea, która już skończyłam, nie wiedzie czemu, tak szybko. O efektach Andrei jeszcze napisze. Wiec będzie do czego porównać.

 

2 komentarze:

  1. Cieszę się, że maska NV Ci tak podpasowała! Zawsze kiedy polecam komuś konkretne produkty (zamiast dawać ogólniejsze rady) mam troszkę obaw, czy nie trafię akurat na jedną z tych wyłamujących się z reguły czupryn... Bo nawet z największego blogerskiego hitu nigdy nie było i nie będzie stuprocentowej satysfakcji u każdego, za bardzo się od siebie różnimy ;)

    Miałam kiedyś tę drugą rzepową wcierkę Joanny i ta dla odmiany ma najlepsze opakowanie na świecie. Po kolei napełniam je każdą inną wcierką której używam (kozieradką, Jantarem, obojętne) i choćby z tego powodu polecam Ci tę wcierkę kiedyś, na przyszłość :) Jest alkoholowa, ale po zużyciu jednego opakowania skóra głowy nie powinna się przesuszyć, zwłaszcza przy jednoczesnym używaniu łagodnych myjadeł, nawilżających wcierek/płukanek itd.

    OdpowiedzUsuń
  2. ja tez mam taka butelke z dziobkiem po vosene. bardzo przydatna rzecz. a co do Natur Vital to ciezko mi sobie wyobrazic wlosy ktore nie potrzebuja nawilzenia a ta maska robi to tak dobrze.... ale kto wie. moze sa wlosy ktorych nawilzac nie trzeba. dzieki

    OdpowiedzUsuń

Dziekuje!