piątek, 20 maja 2016

Pohennowo. Maska Ziaja z ceramidami i olejowanie olejem jojoba.

Starajac sie stosowac do wszystkich waszych rad zrobilam tak:

1.) Po hennie zaczekalam 48h zanim umylam wlosy
2.) Na wilgotne wlosy Kallos Aloe i olej jojoba pomieszany z oliwa z oliwek na 2h
3.) Mycie skalpu szamponem Tolpa Gardenia Tahitanska (bez SLS) a dlugosci Kallosem Color
4.) Maska Ziaja "Intensywna odbudowa" z kropelka oleju jojoba na 2h
5.) odrobinka balsamu Nivea do lokow na wilgotne wlosy
6.) Z Apteczki Babuni serum na koncowki









 

Na zdjeciach nie widac dobrze koloru i wygladaja gozej niz w rzeczywistosci. 
Jest lepiej! Mam nadzieje ze to nie "zasluga" silikonu Dimethicone z Ziaji. Ale to malo prawdopodobne, bo przed myciem i zaraz po hennie bylo tez calkiem dobrze.  
Wiem, ze nie sa piekne, wiem ze nie ma wielkiego WOW ale... to dla mnie duzy krok na przod. Cos sie zmienilo. Nie sa juz tak suche, jakie byly wczesniej. Moze nie kreca sie jakos w rureczki, ale maja jakis krztalt, nie przypominajacy stogu siana po ktorym przejechal traktor. 
Chyba cos sie dzieje.

Narazie rozstaje sie z glutem lnianym do ukladania. Zlepia mi wlosy. Sa pewnie za suche i za delikatne jeszcze, zeby dzialal, tak jak u niektorych pieknowlosych ksiezniczek.  Moze sprobuje jeszcze go uzywac pod olej czasami. 

Balam sie przesuszuc wloski henna bardziej niz byly... jesli to wogule mozliwe. Ale wyglada na to, ze stalo sie cos odwrotnego. Wlosy sie dociazyly, nabraly tekstury i gladkosci. Henne rozrobilam w zasadzie z samymi nawilzaczami (aloes i Alterra Granat i aloes). To bylo dobre posuniecie. Ciekawa jestem co by henna zrobila, gdybym dodala kropelke oleju.

Za jakis miesiac, przy ponownym hennowaniu, zamierzam zostawic henna do "dojzewania" w cieplym miejscu na 24h. Podobno wtedy lepiej lapie. Pomarancze nie wysuszyly mi kudlow, wiec moze nastepnym razem cytryny? Przyznam sie, ze o proszku Khadi nie dodalam wogule wody. Tylko sok z pomaranczy i aloes. Potem to podgrzalam we wrzatku.





1 komentarz:

  1. Naprawdę widać różnicę i sama jestem w szoku, że w tak krótkim czasie (dwa tygodnie!!!) w ogóle dało się to osiągnąć - jak może pamiętasz, ja obstawiałam że może po miesiącu się coś ruszy ;)

    O samej hennie nie wypowiadam się, bo znam temat tylko w teorii, a nigdy nie farbowałam nią włosów. Tu prędzej Kasia coś podpowie, więc w razie czego uderzaj do niej :)

    Strasznie się cieszę, że coś się zmienia! Zuch dziewczyna z Ciebie ^^

    OdpowiedzUsuń

Dziekuje!