piątek, 13 maja 2016

Olejowanie na maske. Oliwa z oliwek na maske Kallos Aloe. Cos sie dzieje.

No wiec tak:

1.) Wcierka z kozieradki z Vosene na cala noc
2.) Oliwa z oliwek Extra Virgin na Kallos Aloes metoda Kasi, na mokre wlosy; na 2 godziny
3.) Zmywanie odrobina szamponu Tolpy Gardenia Tahitanska na skalp, reszta wlosow Kallosem Color
4.) Biowax Naturalne oleje na 2 godziny
5.) Plukanka gluten z kropla octu z czernowego wina (wiem wiem... nie mam innego... ale chcialam sprobowac domknac luski)
6.) na zdjeciach wlosy nie ukladane na nic... tylko kropelka Z Apteczki Babuni serum na koncowki, na same koncoweczki

Moje serum zawiera  Phenyl trimethicone ale jako ze nakladam to tylko na same koncoweczki, nie bede sie tym martwic. Niec sie tam nawet buduje, a co tam! Dwucentymetrowy przyklap mnie jakos nie przeraza. 
Martwi mnie za to ow Dimethiconol z Kallosa Aloe, o ktorym tak malo wiadomo. Ciagle szukam informacji o jego zmywaniu, ale MIX COMMUNICATES! Curly Girls uwazaja, ze jeden z najgorszych do zmywania i porownuje go do Dimethicone. Wiedzma i Kasia, ze jest superlajt. 

Long Hair Community jest na NIE:

http://forums.longhaircommunity.com/showthread.php?t=17410

Tutaj mamy atykol na TAK:

https://estyl.pl/blog/2011/10/dimethiconol/

Tutaj artykol, ktory tlumaczy dokladnie jak dzialaja silikony. Niestety, taki silikon, nabudowany na wlosie latami, moze sprawic, ze zadne oleje ani maski nie beda mogly wniknac do wlosa. I tego wlasnie sie boje.

http://www.pinksith.com/2013/05/silicones-in-hair-care-what-you-need-to.html?m=1

Ten silikon, razem z Dimethicone zawieral sie z kosmetykach z John Frieda i Keratesse, ktorych uzywalam w czasie Wielkiego Przyklapu. Wiec latwo zrozumiec moja obsesje...




Zdjecia zlej jakosci... ale cos sie dzieje! Nie wywijaja sie juz w kazda mozliwa strone. Kolor jakos sie poprawil. Odstawiam olej z uczepu (w zasadzie olej sojowy... bo na sojowym maceracie). On jest chyba dla mnie za suchy. Oliwe ciezko sie naklada, ale wlosy odrobinke sie poprawily. Mam wrazenie, ze moglabym wogule nie uzywac szamponu. Mycie Kallosem wydaje sie calkowicie wystarczajace... jednak ciagle uzywam szamponu. Taki strach mam...

Chyba jest swiatelko w tunelu.

Dziekuje wszytkim za rady i przedewszystkich za moralne wsparcie. I przepraszam za brak polskich czcionek i bledy ortograficzne. Bez slownika, ja dyslektyczka, gubie sie. Tylko bede miala czas, to to ogarne.

Po komentarzach widze, ze rozumiecie teraz, dlaczego nic z tego nie rozumiem. Jedne dziewczyny uwazaja, ze sa przenawilzone, inne ze za suche.. jedne doradzaja proteiny, inne widza przeproteinowanie. No wlasnie. Sama tez tak mam. Dlatego ten blog. Step by step ze zdjeciami.

Przy nastepnym myciu chyba polece z SLSa do mycia, zeby pozbyc sie tych silikonow. Boje sie jak ognia tego Wielkiego Brudnego Przyklapu, ktory mnie molestowal latami, zanim jeszcze wiedzialam ze silikony istnieja. 



4 komentarze:

  1. Ale z tymi silikonami to jest tak, jak sama piszesz: nawet jeśli nie mamy pewności co do ich mocy, to mamy pewność, że dopiero bardzo długo trwające nabudowanie jest szkodliwe. Jeśli raz na dwa tygodnie (albo i rzadziej, o czym za chwilę) umyjesz włosy "mocnym" szamponem (z jakimś agresywnym detergentem) to wszystko z włosów da się zmyć, a przez te dwa tygodnie między jednym "szorowaniem" a drugim silikony pełnią u Ciebie ważne funkcje, bo zapobiegają przed ucieczką nawilżenia oraz chronią przed urażeniami mechanicznymi.

    Natomiast trzeba też spojrzeć na to, że tego Dimethiconolu w Kallosie Aloe jest bardzo malutko. Jest na jednym z ostatnich miejsc w składzie, zdecydowanie po "dobrych" składnikach jak i po kompozycji zapachowej, której siłą rzeczy w przeciętnym kosmetyku nie może być bardzo dużo. Ze względu na to naprawdę, naprawdę nie obawiałabym się, że w ciągu dwóch tygodni stworzyłby tak silną barierę okluzyjną. Myślę, że przy Twoim 'hair routine' nawet miesiąc byłby OK, ale skoro masz do niego taką awersję to SLS co dwa tygodnie powinien Cię uspokoić :)

    Jeszcze dwie sprawy. Najpierw słówko o serum na końcówki. Wspominałaś, że znasz bloga Anwen, więc nie ruszałam tematu wcześniej sądząc, że trafiłeś na odpowiednie teksty ;) Zgodnie z aktualnymi "zasadami" włosomaniaczek na same końcówki powinno się nakładać właśnie takie mocno silikonowe lub olejkowe sera :) Końcówki i tak są najsłabszym punktem naszych włosów, bo nie dość że "pamiętają" wszystkie nasze włosowe grzeszki, to jeszcze są non-stop narażone na uszkodzenia mechaniczne: przycinanie suwakiem, przygniatanie paskami od torebki itp. Dlatego nie miej absolutnie żadnych wyrzutów sumienia jeśli o takie zabezpieczanie końcówek chodzi :) Mój ulubiony sposób na to opisała kiedyś u siebie właśnie Anwen: http://www.anwen.pl/2010/09/patenty-pielegnacyjne-cz-i.html

    I na koniec odnośnie włosów suchych i przenawilżonych - to nie do końca jest tak, że to się całkowicie wyklucza. Chodzi o to, że Twoje włoski generalnie są na pewno suche - to widać na zdjęciach i to wynika z tego, co piszesz. Takie włosy zdecydowanie trzeba nawilżać, ALE trzeba to robić z umiarem.

    Nie wiem na ile wgłębiałaś się w tematykę równowagi PEH, ale humektanty (substancje nawilżające) nie tylko wiążą w tkankach (włosy, skóra...) wilgoć, ale stanowią też okno przez które może ona z tkanek uciekać. Dlatego potrzebne są w pielęgnacji substancje okluzyjne, które sprawią, że związana wilgoć nie ucieknie powodując wzmożony po stokroć puch. Dlatego w mocno nawilżającej kuracji nie można rezygnować z emolientów, a mile widziane są też często proteiny, bo włosy na proteinowym głodzie łatwiej poddają się przenawilżeniu.

    I jak sama widzisz, wprowadzenie większej równowagi między nawilżaniem a emolientami dały wreszcie jakiś efekt! Nie wiem jak to wygląda na żywo, ale porównanie zdjęć z poprzedniego posta i z dzisiejszego już powodują u mnie łupnięcie żuchwą o podłogę! :) Oby tak dalej, Kochana!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. (Masakra, ale się rozpisałam :P PS. Jeśli chcesz domknąć łuski, to zamiast octu możesz dać też troszeczkę soku z cytryny albo parę ziarenek (nie więcej!) kwasku cytrynowego)

      Usuń
  2. Dziekuje Aniu, madrze piszesz. Czytalam o pehowej pielegnacji... ale po prostu leciec ze wszystkiego u mni sie nie da... Z tego co widze teraz, olej to podstawa, i musi byc dobrze dobrany. To przez te oliwe z oliwek. Innych skladnikow juz uzywalam i bylo strasznie. Dopiero w polaczeniu z oliwa robi sie jakas rownowaga. Przyjamniej taka mam nadzieje.
    Bede sie trzymac oliwy, poki moje jojoba nie przyjdzie z ebuya. Wtedy sprobuje na jojobe. Uczep odstawiam. Mam lepsze efekty po jednym olejowaniu oliwa niz po miesiacu uczepowania. Tak jak wszystkie radzicie zaczelam tez szukac polproduktow. Kropla tego kropla tamtego... ma sie po prostu wieksza kontrole, niz zaglowanie maskami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak :) Prawda jest taka, że jak ma się już w miarę ogarnięte włosy, to dałoby się ciągnąć na jednej prostej masce bez silikonów (niektóre Kallosy spełniają ten warunek), olejowaniu i paru półproduktach. Widać to po niektórych MWH u Anwen, gdzie dziewczyny podsumowują swoją pielęgnację i często mają pięć kosmetyków na krzyż ;) Czego i Tobie życzę!

      Usuń

Dziekuje!