wtorek, 31 maja 2016

Kakao i proteiny dla wlosow.

Szamponowi Bialy Jelen z chlorofilem mowie wielkie dziekuje. Na drugi dzien skalp zaczal mnie tak swedziec, ze zostalam zmuszona do mycia wlosow. Koszmar. Juz sie uspokoilo. Pierwszy raz w zyciu w skalp wtarlam olej, bo juz nie moglam. Olej kokosowy. Pomoglo. Zawsze bylam alergiczka, ale zeby az tak..  
Dosc dlugo nie uzywalam SLSa. Chyba sie odzwyczailam, albo moze w Bialym Jeleniu jest cos innego, co mnie uczula. Nie podejzewalabym zadnych naturalnych skladnikow, bo one mnie nigdy nie uczulaja, za to kicham i kaszle i mam wysypki od przeroznych detergentow, szczgolnie tych anybakteryjnych sprajow to mycia lazienek, kuchni itd. Ehh..

1.) Olej kokosowy na skalp (uhhh...co za ulga...)
2.) Sezamowy na dlugosc na Kallos Aloe, na wilgotne wlosy, na 2h
3.) Mycie Kallosem Color
4.) Maska z Craigtons Keratine pol na pol z Inecto Coconut z kropelkami panthenolu i lyzeczka kakao, na 2h
5.) Plukanka z gluta lnianego z kropelkami aloesu
6.) Kapka Nivea balsam do lokow



Ufff... swedzenie minelo. 
Nastepne darcie sprawdzinym Lushem I love juicy!. Na szampony trzeba uwazac.



    

1 komentarz:

  1. Mnie też co któryś szampon uczula, ale nie znalazłam winowajcy na razie. Może za każdym razem jest to coś innego, albo po prostu nie chodzi o konkretną substancję tylko o całą formułę, proporcje poszczególnych składników... No ale efekt jest ten sam, a najgorsze w nim to SWĘDZENIE. Współczuję Ci jak nie wiem co. Białego Jelenia zostaw do mycia naczyń najlepiej, a za miesiąc trzymam kciuki za oczyszczanie Lushem.
    PS. Zdjęcia super :)))

    OdpowiedzUsuń

Dziekuje!